Andy Ruiz Jr. i Eddy Reynoso – czyli dream team

Andy-Ruiz-Jr

Andy Ruiz Jr. to pierwszy meksykański mistrz świata kategorii ciężkiej. Tytuł wywalczył sensacyjnie nokautując niepokonanego Anglika Anthony’ego Joshuę. Wiele osób uważa, że mistrzem powinien zostać już w walce z Parkerem, którą przegrał na punkty po dyskusyjnym werdykcie. Andy po osiągnięciu pięściarskiego szczytu zaczął cieszyć się życiem. Zamiast koncentrować się na rewanżu postanowił jeść, pić, bawić się i rzucać puste obietnice. Jedną z nich było stwierdzenie, że prędzej zginie niż odda swoje pasy. Przebieg walki rewanżowej z Anglikiem sugerował raczej, że Andy Ruiz wolał zainkasować dużą wypłatę i przy okazji najeść się nieco wstydu niż poważnie trenować i spełnić swoje obietnice. Nie wiem czy nadal liczy na trzecią walkę, ponieważ ma realną wiarę w zwycięstwo czy chce jeszcze raz porządnie zarobić. Kibice po tym jak do ringu zamiast meksykańskiego czołgu wszedł otłuszczony i jeszcze grubszy niż zazwyczaj Ruiz nie mają już ochoty na trylogię.

Ruiz korzystał ze swoich 5 minut sławy i to wypaliło w nim ogień oraz pragnienie zwycięstwa. Pytanie czy coś z tego jeszcze w nim zostało? Odprawił swojego wieloletniego trenera i postanowił sporo zmienić. Teraz podobno trenuje samemu dwa razy dziennie. Nawet regularnie biegając. Ciekawe ile w tym prawy, a ile ma to wspólnego ze zwykłą ściemą. Taką ściemą karmiono nas przed rewanżem z Joshuą kiedy ktoś udostępnił przerobione zdjęcia, ukazujące Ruiza w wyśmienitej formie.

Andy Ruiz i Reynoso?

Chęć trenowania Ruiza wyraził sławny trener Eddy Reynoso, który stoi za sukcesem Saula Alvareza. Ma on także przyjemność trenować Rayana Garcię. Z jednej strony Powrót Andy’ego do meksykańskich korzeni i trening z najlepszym meksykańskim zawodnikiem może być dla niego korzystny. Z drugiej niestety może okazać się przytłaczający. Andy przestałby być najważniejszy dla swojego trenera. Byłby oczywiście cennym nabytkiem z gym’ie lecz nie byłby perłą koronną. Musiałby poddać się dyscyplinie czego nie lubi. Osobiście uważam, że jeśli Ruiz ma jeszcze mieć jakieś szansę na zamieszanie w czołówce dywizji to Reynoso jest osobą mogącą zmusić go do wysiłku. Treningi wspólnie z Canelo i Garcią mogą obudzić w Andym ponowną chęć rywalizacji i ambicję, której ostatnio mu zabrakło.

Sam wypowiada się w tonie sugerującym olbrzymią motywację oraz chęć ponownego wejścia na szczyt. Moim skromnym zdaniem w formie może namieszać w wadze ciężkiej i stanowić zagrożenie dla każdego przeciwnika. Bez większych problemów powinien być w stanie przedrzeć się do półdystansu z praktycznie każdym oprócz Tysona Fury’ego, który jest zwyczajnie zbyt sprytny.

Andy Ruiz kontra Ortiz?

Sporo mówi się o walce Ruiza z Ortizem oraz Whytem. Osobiście bardzo chętnie obejrzałbym takie pojedynki. Wybuchowy styl tych zawodników gwarantowałby nam w ringu prawdziwą wojnę. Ruiz mógłby również się wykazać, a jego ewentualne zwycięstwa pozwoliłyby mu zaznać odkupienia w oczach kibiców. Następnie mógłby śmiało pretendować do tytułu mistrza świata i liczyć na walkę być może ze zunifikowanym już wtedy championem.

Wierzę, że znów mogę zostać mistrzem świata wagi ciężkiej

Andy Ruiz Jr.

Jak myślicie czy Meksykanie doczekają się odzyskania tytuły przez Ruiza? No i zdecydowanie ważniejsze pytanie czy skoro oni mogą poszczyć się mistrzem kategorii ciężkiej to czy, któremuś z naszych rodaków również uda się w końcu zdobyć upragniony tytuł?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *