Pięściarz – trudne życie i trudna praca

pięściarz- trudne-życie

Pięściarz jest osobą, która ryzykuje swoje zdrowie w ringu. Nie tylko w nim zresztą, ponieważ każdy trening oraz sparing to ryzyko. Wylewamy z siebie siódme poty, poświęcamy się oraz gonimy za marzeniem. Marzeniem, którego większość ludzi nie jest w stanie zrozumieć. Słyszałem nawet stwierdzenie, że wybieramy łatwiejszą drogę, ponieważ nie musimy pracować. Nie wiedziałem wtedy czy śmiać się czy płakać. Chcecie dowiedzieć się w jaki sposób wygląda życie zawodnika, który stawia wszystko na sport, lecz jednocześnie nie posiada żadnych “pleców”? Chętnie Wam opowiem.

Pięściarz nie musi pracować…

Jest to jedno z tych stwierdzeń, które nie tyle bawią mnie do łez, co sprawiają, że krew się we mnie gotuje. Nawet gdybym nie musiał pracować zarobkowo na etacie, to wykonuje dwa ciężkie treningi dziennie. Trwające często od 2 do 3 godzin każdy. I tak uważam, że to za mało, lecz człowiek ma również inne obowiązki. Prawda jest jednak taka, że najczęściej my pięściarze łączymy pracę zawodową z treningami i walkami. Robert Talarek pracuje w kopalni i jest tego doskonałym przykładem. Ja na szczęście nie muszę pracować aż tak ciężko i wybrałem drogę pracy umysłowej, lecz nie oznacza to, że jest ona łatwa i prosta. Przede wszystkim jest także męcząca, o czym wiedzą wszyscy pracujący w biurach.

Walki toczy się raz na jakiś czas i nie płacą za nie kokosów. Zwłaszcza na początku kariery, a rachunki trzeba płacić. Większość ludzi myśli, że łatwo jest znaleźć sponsora, który wyłoży pieniądze. Polecam znaleźć takiego… Bez znajomości jest to ciężkie. Większość pięściarzy tak na prawdę nie ma nawet nic do zaoferowania potencjalnym sponsorom. Reklamę na mało znaczącej gali, która nie będzie nawet transmitowana w telewizji. Pięściarz musi się mocno napracować aby pozyskać partnerów biznesowych. wymaga to często chodzenia od drzwi do drzwi, osobiście i niezniechęcania się ciągłym nie.

Dzień świra

Większość dni wygląda tak samo. Wstajemy i idziemy na pierwszy trening. Wracamy odpoczywamy lub zajmujemy się innymi obowiązkami. Następnie idziemy na drugi trening. W między czasie zaniedbujemy najbliższych, ponieważ chcemy być dobrze przygotowani do walki i liczymy, że zrozumieją tę pogoń za marzeniem. W końcu to nasza praca. Tylko dlaczego nie ma z tej pracy wystarczających pieniędzy, aby godnie żyć i trzeba szukać sposobów przeżycia od pierwszego do pierwszego? Tak to często wygląda. Oczywiście sporo młodych zawodników ma wsparcie rodziny. Mieszkają wciąż z rodzicami i koncentrują się na boksie. Są jednak tacy, którzy mają własne dzieci .

Trening, dom, sen, trening, sen. Nie ma w tym wszystkim miejsca na bycie stale obecnym człowiekiem w życiu swoich bliskich. Często nie da się dzielić z nimi ważnych dla nich chwil. Trzeba wybierać pomiędzy doskonaleniem się, a posiadaniem rodziny. Da się to pogodzić, po licznych kłótniach, sporach i problemach osobistych. W końcu najbliżsi zrozumieją, że bez boksu nie byłbyś szczęśliwy, że starasz się jak możesz i robisz to co kochasz. Boks daje zawodnikom poczucie spełnienia, satysfakcję, stanowi ucieczkę od szarej rzeczywistości. Sprawia, że dosłownie bierzemy życie we własne ręce, a w zasadzie pięści.

Trener, który stanowi oparcie

Jedną z najważniejszych osób w życiu pięściarza jest trener. To on poświęca czas i energie na wyszkolenie zawodnika. Jest przy tym najmniej doceniany. Stoi w cieniu kiedy pojawia się sukces, jest obwiniany kiedy przyjdzie porażka. Większość zawodników nie zdaje sobie nawet sprawy, że to oni są kowalami, a trener tylko lekko nimi kieruje. Od nich i ich zaangażowania na treningach zależy czy osiągną sukces czy przegrają walkę. Przecież to nie trener się za nich bije. To oni wychodzą do ringu. Problemem jest znalezienie takiego trenera, który będzie nie tylko nas trenować, lecz będzie również mentorem i przyjacielem.

Wyniki walk – pięściarz to zawód

Wyniki walk nie są najważniejsze, zwłaszcza kiedy jest problem ze znalezieniem ofert. Wielu pięściarzy bierze walki, w których skazani są na pożarcie. Nie jest to spowodowane wiarą w sukces, lecz chłodną kalkulacją i potrzebą zarobienia pieniędzy. Boks to trudna praca, w której każda sekunda może skończyć się tragicznie. Oczywiście nie myślimy o tym i robimy swoje. Ambicje sportowe w pewnym momencie są zderzane z rzeczywistością i schodzą na drugi lub nawet na trzeci plan.

Tak rodzą się tak zwane “Boomy”. Ludzie, którzy traktują boks tylko pod kątem zawodowym. Jest to dla nich źródło utrzymania. Walczą tak często jak to tylko możliwe i póki nie dają sobie zrobić krzywdy wszystko jest w porządku. Nawet oni jednak muszą trenować. Większość niedzielnych kibiców śmieje się z takich ludzi. Są to osoby, które posiadając znaczną nadwagę komentują przez Internet lub przed telewizorem walki. Z ust takich nieudaczników najczęściej padają słowa w stylu “powinien więcej trenować”, “popracuj nad nogami”, “ten gość się nie nadaje”, itd. To zabawne, że ludzie będący nie tyle kompletnymi ignorantami, lecz często zwykłymi sfrustrowanymi Januszami wolą komentować życie innych niż zrobić coś z własnym. Tak jest jednak prościej. Osoby, które na własnej skórze przekonały się jak wyglądają treningi bosku mają zdecydowanie więcej szacunku.

Jak wygląda trening? Pięściarz wkłada nadludzki wysiłek w przygotowania

Prawda jest taka, że większość zawodników tylko myśli, że ciężko trenuje. Żyją sobie normalnie i raz dziennie poświęcają maksymalnie 2 godziny na trening. Potem dziwią się, dlaczego im nie wychodzi. Chcąc być profesjonalistą trzeba zasuwać niczym dziki wół minimum 4-6 godzin dziennie. W między czasie poświęcić kilka minut na regenerację oraz rozwój umysłu. Boks to coś więcej niż tylko ciało. Mięśnie nie walczą o czym przekonujemy się ciągle oglądając pojedynki pięściarskie. Prawdziwi wojownicy, którzy chcą naprawdę osiągnąć sukces trenują naprawdę intensywnie.

Mój pierwszy obóz w Brzozowie pokazał mi jak mało wiedziałem o ciężkim treningu. Dla jasności, trenowałem wiele lat, wykonując nawet po dwa treningi dziennie i byłem w formie jakiej większość ludzi mogła mi pozazdrościć. Jednak w trakcie obozu przekonałem się jak niewiele wiem. Brak sprzętu, mała sala i tylko ja kontra mój trener. Po trzech dniach intensywnych treningów trwających po około 2,5-3 godziny każdy, byłem wrakiem człowieka. Rano trening, wieczorem trening, a w między czasie nie mogłem nawet spać. Byłem zbyt zmęczony.

Na czwarty dzień po treningu, w trakcie którego nie odpuszczałem, ponieważ moja duma na to nie pozwalała, zwyczajnie wymiotowałem ze zmęczenia. To oczywiście jest nic. Widzieliście w jaki sposób zawodnicy robią wagę? Zbijają po 10 i więcej kilogramów na tydzień przed walką. Tylko po to, aby teoretycznie zyskać przewagę w trakcie pojedynku. Pięściarz wykonuje często ponad ludzki wysiłek. Nawet ten przysłowiowy “Boom”, z którego wszyscy się śmieją, posiada umiejętności, którymi chciałby móc chwalić się przeciętny Janusz.

Podsumowanie

Pięściarz to zawód, praca i wymaga od nas olbrzymiego poświęcenia. My po treningu nie możemy pozwolić sobie na wypicie zimnego piwka przed telewizorem, jak większość Polaków. Nie, my musimy stale dbać o dietę, zdrowie i odmawiać sobie tego na co mamy ochotę. Stajemy się niewolnikami własnego marzenia. Popadamy w obsesje boksu. Obsesja ta może doprowadzić nas na szczyt lub zniszczyć. Wszystko zależy od tego jakich ludzi spotykamy po drodze oraz jak wiele jesteśmy skłonni poświęcić by osiągnąć cel.

Zastanawiacie się teraz zapewne po co napisałem taki tekst? Żeby się pożalić, a może pochwalić? Ani jedno ani drugie. Irytuje mnie po prostu sytuacja w polskim boksie, irytują mnie niedzielni kibice, którzy nie potrafią uszanować czyjejś pracy i przede wszystkim irytuje mnie fakt, że zawodnicy tacy jak ja ciężko pracują każdego dnia, a w zamian za swoje poświęcenie dostają co najwyżej kłody pod nogi. Oczywiście silny człowiek bierze sprawy w swoje ręce. Dlatego chciałbym nieco zmienić tą sytuację. Z Waszą pomocą będzie to możliwe. Mówię o bardzo prostej pomocy, na początku wystarczy abyście bardziej doceniali ludzi wychodzących do ringu. Następnie pójdźcie chociaż na jeden trening boksu aby przekonać się jak ciężko zawodnicy muszą pracować każdego dnia. Dopiero potem będziemy mogli wspólnie coś zmienić.

3 myśli na “Pięściarz – trudne życie i trudna praca”

  1. Kupuję sprzęt do domu i będę mam nadzieję stać w ringu, szkoląc się dalej już sama . 3 czy 5 miesięcy trenowałam z super waznym wzorcem oraz czlowiekiem boksu. Trzymajcie kciuki. Mamka

  2. Pingback: Rocky Boxing Night - Piotrowski vs Tymosz - Boxing Factory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *