Mariusz Wach przyparty do lin – w krzyżowym ogniu pytań

Mariusz-Wach

W dzisiejszym wywiadzie mam przyjemność rozmawiać z polskim Wikingiem. Mariusz Wach to człowiek, którego nie trzeba przedstawiać. Pretendent do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej. Ma już swoje lata, lecz wciąż potrafi napsuć krwi czołówce kategorii, co pokazał w ostatniej walce z Dillianem Whytem. Zapraszam Was do zapoznania się z tą rozmową.

Mariusz Wach – rundy 1-3 początek

Tomek: Jak oceniasz kondycję polskiego boksu?
Mariusz Wach: Trzeba rozgraniczyć boks amatorski od zawodowego. Od dawna nie mieliśmy medalu na liczących się imprezach, takich jak Igrzyska czy Mistrzostwa Świata. Należy popracować nad tymi kwestiami i poprawić wyniki pięściarzy amatorskich. W byciu dobrym zawodowcem pomaga przejście dobrego okresu amatorskiego. Najlepsi zawodowcy zdobywali tytuły amatorskie, byli mistrzami świata, Europy oraz przywozili medale z Olimpiady. Boks zawodowy prowadzi się swoimi prawami i mamy nawet walki o tytuły mistrzowskie, więc myślę że jest w dobrym stanie

Tomek: Co jest dla Ciebie największym sukcesem?
Mariusz: Kurcze to, że w ogóle boksuje na tym poziomie, na którym dzisiaj jestem. Nikt jeszcze parę lat temu nie dawał mi szans, a dziś walczę na największych galach. Po za tym zdobycie pasa WBC International.

Tomek: Najtrudniejsza walka i dlaczego ta?
Mariusz: Walka o mistrzostwo świata z Kliczko. Byłem wtedy niedoświadczonym pięściarzem zawodowym, więc fajnie że walczyłem lecz to było za wcześnie. Dziś ta walka wyglądało by inaczej. Jestem przekonany, że wypadłbym o niebo lepiej, biorąc pod uwagę zdobyte doświadczenie.

Rundy 4-6 przyparty do lin

Tomek: Widzisz obecnie zawodników, którzy mają szansę stać się kolejnymi polskimi mistrzami świata? Uważasz, że warto któregoś zawodnika szczególnie pilnie śledzić?
Mariusz Wach: Na pewno jest kilku zawodników, których warto śledzić. Mimo, że nie jest Polakiem to Fiodor Czerkaszyn, który walczy w Polsce i prezentuje bardzo dojrzały boks. Uważam, że warto go obserwować.

Tomek: Kto Twoim zdaniem jest najlepszym zawodnikiem Twojej kategorii i dlaczego?
Mariusz: Podoba mi się styl Joshuy, który mi bardzo imponuje. W bezpośredniej konfrontacji mógłby jednak nie wytrzymać ciosów Wildera. Wizualnie i technicznie na pewno lepszym zawodnikiem jest AJ, lecz Wilder jest bardziej niebezpieczny. Nie można także lekceważyć Fury’ego. Ma luz i szybkość oraz wytrzymałość. Wszystko czego potrzeba by być mistrzem. Potrafił wstać po ciosach Wildera, co świadczy o jego odporności.

Tomek: Miałeś kiedyś ochotę odejść z boksu? Dlaczego?
Mariusz: Miałem przerwy, po różnych perturbacjach trwające po 3-4 miesiące, ale nigdy nie myślałem na poważnie żeby odwiesić rękawice na kołek. Bywały trudne chwile jasne, że tak. W głowie nigdy jednak nie pojawiła się taka myśl. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie nawet takiego dnia. Myślę, że dzień kiedy będę zmuszony o tym poważnie pomyśleć będzie jednym z najgorszych dni w moim życiu. Jeśli skończę to jednak na 99% definitywnie.

Mariusz Wach – rundy 7-9 kontratak

Tomek: Jaki masz cel na najbliższy rok?
Mariusz: Stoczenie trzech pojedynków. Oczywiście wszystko wychodzi w praniu. Wiem, że walka o tytuł nie wchodzi w tym roku w grę. Do tego trzeba pokonać przynajmniej dwóch wymagających rywali, znajdujących się wyżej w rankingu. Chce dać kibicom radość i wygrać z dobrymi rywalami.

Tomek: Powiedz tak szczerze czym dla Ciebie jest pięściarstwo?
Mariusz: Kiedyś to był styl życia. Zaczynałem 20 lat temu i wtedy wszystko wyglądało inaczej. Wcześniej nie było też takich możliwości jak dzisiaj. Trenowało się w piwnicach. Teraz młodzież ma ułatwiony start, są orliki, są wyposażone siłownie i sale bokserskie. Kiedyś było fajnie przyjść do szkoły z podbitym okiem, to imponowało dziewczynom. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Ludzie mieli szacunek i poważanie na mieście. Dziś ludzie są przewrażliwieni, a podbite oczy są źle odbierane.

Tomek: Z kim chciałbyś znaleźć się w ringu? 
Mariusz Wach: Powtarzam, że rewanż z Millerem to takie moje małe marzenie. W tamtym czasie, po tej złamanej ręce nie mogłem zakończyć pojedynku tak jakbym chciał. Czułem się dobrze i wierze, że mogłem wygrać. Dlatego chciałbym ponownie zmierzyć się z tym zawodnikiem.

Rundy 10-12 mocne zakończenie

Tomek: Najmocniejszy cios jaki kiedykolwiek przyjąłeś?
Mariusz: Jeszcze takiego nie dostałem. O to chodzi, ze jak dojdzie naprawdę mocny cios to będzie okres zastanowienia się nad dalszą walką. Póki co nie było takiego ciosu.

Tomek: Najlepsza walka jaką widziałeś
Mariusz: Jest ich dużo. Na pewno jednak jedna z tych starszych. Gołota vs Bowe II była na prawdę dobrym widowiskiem.

Tomek: Kiedy ponownie wejdziesz do ringu?
Mariusz: Chciałbym za boksować na początku marca. Od poniedziałku zaczynamy obóz. Wyjeżdżamy do Karpacza, budować formę. Także termin marcowy wydaje się optymalny.

Podsumowanie

Mogliście przeczytać odpowiedzi Mariusza na dwanaście pytań jakie mu zadałem. Ze swojej strony mogę jeszcze dodać, że życzę Wikingowi by spełnił swoje cele na ten rok i chętnie zobaczyłbym go w pojedynkach z takimi zawodnikami jak Joyce czy właśnie rewanż z wracającym Millerem.

1 myśl na “Mariusz Wach przyparty do lin – w krzyżowym ogniu pytań”

  1. Pingback: Robert Parzęczewski przyparty do lin, w ogniu pytań - Boxing Factory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *