Bolesne porażki polskich pięściarzy

Bolesne porażki polskich pięściarzy to temat, który przewija się zawsze w końcówce roku. W filmie powyżej pokazałem te, które uważałem za jedne z bardziej przykrych w ostatnich latach. Jest ich sześć. Teraz chciałbym skupić się jedynie na walkach, które odbyły się w przeciągu roku 2019. W poniższym tekście prezentuje ich 3.

Bolesne porażki – Sulęcki vs Andrade

Bolesne-porażki-Sulęcki-Andrade

Do walki pomiędzy Maciejem Sulęckim a Demetriusem Andrade doszło 29 czerwca w USA. Dla Maćka była to wielka szansa. W Końcu doczekał się możliwości skrzyżowania rękawic z mistrzem i uradowania całego polskiego narodu. Wygrywając tę walkę mógł na stałe zapisać się na kartach historii naszego rodzimego pięściarstwa.

Niestety okazało się, że “Boo Boo” był dla Sulęckiego przeciwnikiem zbyt wymagającym. Andrade przede wszystkim całkowicie wyłączył lewy prosty Stricza i już w pierwszej rundzie posłał go na deski. Taki obrót spraw musiał wpłynąć na poziom pewności siebie naszego reprezentanta. Prawy prosty mańkuta w wykonaniu Amerykanina funkcjonował za to wręcz doskonale. Nawet kiedy ciosy nie dochodziły do celu i tak rozbijały wszelkie zapędy ofensywne Maćka.

To jak bardzo bezradny i bez pomysłu na walkę był Sulęcki pokazują dobitnie statyski ciosów, które prezentują się następująco:

Wszystkie ciosy:
Sulęcki – 51 z 331, 15% skuteczności
Andrade – 133 z 496, 27%

Ciosty proste przednią ręką:
Sulęcki – 15 z 127, 12%
Andrade – 39 z 264, 15%

Ciosy mocne:
Sulęcki – 36 z 204, 18%
Andrade – 94 z 232, 41%

Dodatkowo na kartach punktowych po 12 rundach mieliśmy u wszystkich sędziów wynik 120:107 na korzyść mistrza świata. W ten sposób pas pozostał w Ameryce, a Striczu zderzył się z czołówką kategorii średniej w bolesny sposób. Porażka ta była o tyle bolesnym doświadczeniem, że Andrade uznawany był jeszcze do niedawna za najsłabszego mistrza dywizji średniej. Maciek w tym pojedynku natomiast nie istniał. Jest jednak zawodnikiem młodym i wciąż bardzo perspektywicznym. Miejmy nadzieję, że lekcja bosku jaką dostał od Demetriusa przyczyni się do wejścia przez niego na wyższy poziom sportowy. W roku 2020 na pewno jeszcze będziemy mieć możliwość ekscytowania się walkami Sulęckiego na światowych ringach. Najważniejsze jest to aby wyciągnął wnioski. Sytuacja w kategorii średniej jest na tyle dynamiczna, że Maciek szybko może doczekać się kolejnej mistrzowskiej szansy.

Bolesne porażki – Wach vs Bakole

Bolesne-porażki-wach-bakole

W artykule o tytule “Bolesne porażki…” nie może zabraknąć dosyć sensacyjnej dla polskich kibiców porażki Mariusza Wacha z Martinem Bakole. Do starcia doszło 6-go kwietnia na gali organizowanej przez Mateusza Borka “Ostatni taniec”. Wiking przed tym pojedynkiem zapowiedział dobrą formę i koniec opierdzielania się. W ringu był faktycznie aktywniejszy ale niestety coś nie zagrało. Martin Bakole zastopował Polaka w 8 rundzie.

Mogło się wydawać, że ta porażka na dobre zamknie Wachowi drzwi do dużych walki i da mu do myślenia nad zawieszeniem rękawic na kołku. Tak się nie stało. Mariusz wyciągnął wnioski i odbudował się walką w Dzierżoniowie. Następnie dostał szansę pokazania się na Gali Joshua vs Ruiz II w Arabii Saudyjskiej. Szansę wykorzystał w 90%. Stoczył naprawdę dobry i równy bój z Whyte’m i do pełni szczęścia zabrakło postawienia kropki nad i w postaci odniesienia triumfu.

Bolesna porażka z Martinem Bakole sporo Mariuszowi uzmysłowiła i sądząc po końcówce roku ostatecznie wyszła mu na dobre. Mylili się ci, którzy już odsyłali Wikinga na sportową emeryturę. Pokazuje to, że nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło. Trzeba jedynie umieć wyciągać odpowiednie wnioski.

Bolesne porażki – Głowacki vs Bredis

Bolesne-porażki-głowacki-bredis

Półfinałowa batalia pomiędzy Krzysztofem Głowackim, a łotewskim policjantem była na prawdę olbrzymim wydarzeniem w polskim boksie. Nie tylko w roku 2019 lecz również w całej historii naszego pięściarstwa. Na przeciw siebie stanęło dwóch godnych rywali. Krzysiek walczy tym lepiej im cięższego ma na przeciwko siebie rywala. Łotysz z kolei był faworytem zarówno tej walki, jak i całego turnieju.

Wielka szkoda, że pojedynek zakończył się skandalicznie. Bredis uderzył Krzyśka łokciem w szczękę. Był to cios bity z premedytacją, siłą i precyzją zawodniki tajskiego boksu. Warto przypomnieć, że właśnie z tego sportu wywodzi się Mairis.

Po uderzeniu łokciem Krzysiek pokazał prawdziwy charakter i wolę walki. Wstał i próbował walczyć dalej. Nie był jednak w stanie dojść do siebie. Fatalnie zachował się w całej tej sytuacji sędzia, który podszedł do Głowackiego i nakazał mu walczyć mimo faulu. Przepisowo Krzysiek powinien dostać czas na dojście do siebie, a Łotyszowi sędzia powinien odebrać punkt. Gdyby tak się stało walka mogła by zakończyć się inaczej. Niestety Bredis po prostu wykończył rannego Głowackiego.

Walka była nie tylko olbrzymim skandalem, lecz także wywołała dyskusję na arenie światowej. Ostatecznie, pomimo zabiegów zespołu Krzyśka, nie została uznana za nieodbytą. Federacja nakazał jednak natychmiastowy rewanż. Do którego nie dojdzie, ponieważ Bredis zrzekł się tytułu aby walczy planowo w finale turnieju WBSS, organizowanego przez swojego promotora.

Głowacki stanie przed szansą odzyskania tytułu już na początku roku w walce z Anglikiem Lewrencem Okolie. Życzę zarówno jemu, jak i nam aby odzyskał to co mu się należy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *