Wilder znów nokautuje | Gala w Radomiu

Bokserska sobota obfitowała w wiele ciekawych pojedynków. Gala Wilder vs Ortiz II oraz gala, która miała miejsce w Radomiu. Dla wielu kibiców obfitowała ona w niespodzianki. Osoby mocniej zaznajomione z boksem zdawały sobie jednak sprawę jak potoczą się walki.

Wilder vs Ortiz II

W walce rewanżowej pomiędzy Deontayem Wilderem a Luisem Ortizem kibice spodziewali się sensacji. Ortiz prezentował życiową formę zarówno na treningu medialnym, jak i na licznych zdjęciach z obozu. Przebieg walki był jednak mocno przewidywalny. Wilder czekał na swoją szansę pozwalając zmęczyć się przeciwnikowi. Na punkty przegrał 5 z 6 rund. Ortiz kontrolował sytuację swoją przednią ręką. Udało mu się też kilka razy trafić mocno mistrza. Wilder jednak tylko się uśmiechał i zachęcał oponenta do dalszych ataków. W końcówce 7 rundy prawy mistrza w końcu doszedł do celu kończąc walkę.

Dziwna jest ta siła Wildera. Z jednej strony zadaje cios bez skrętu i wkładania w niego ciała, a z drugiej Ortiz wyglądał jakby zderzył się z pociągiem. Nasuwa mi się porównanie jakie rzucił Riddick Bowe spytany o trzecią walkę z Andrzejem Gołotą.

Wolałbym zderzyć się z rozpędzonym pociągiem, niż po raz trzeci wyjść do ringu z tym młodym byczkiem.

Statystyki ciosów nie oddają tego w jakim stopniu Ortiz prowadził walkę.

Wszystkie ciosy (w nawiasie ciosy na korpus):
Wilder – 34 (7) z 184, 18.5% skuteczności
Ortiz – 35 (11) z 179, 19.6%

Ciosty proste przednią ręką (w nawiasie ciosy na korpus):
Wilder – 17 (1) z 130, 13.1%
Ortiz – 7 (1) z 77, 9.1%

Ciosy mocne (w nawiasie ciosy na korpus):
Wilder – 17 (6) z 54, 31.5%
Ortiz – 28 (10) z 102, 27.5%

Wilder jest obecnie chyba jedynym zawodnikiem, który nie musi przejmować się kartami punktowymi w żadnym momencie walki.

Wilder-ortiz

Młodziński vs Dobrzyński

W pierwszej potyczce Młodziński wypunktował Dobrzyńskiego. Ta walka nie mogła podobać się obserwatorom przed telewizorami. Spowodowane to było tym, że przez 4 pierwsze rundy mniej doświadczony Jakub nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki. Mogło to być oczywiście efektem nokdaunu z pierwszej rundy. Nie był on jednak na tyle mocny by Dobrzyński musiał walczyć o przetrwanie. Runda 5 i 6 były już zdecydowanie bardziej emocjonujące, lecz okraszone sporą ilością klinczów.

Gardzielik vs Kuzmicki

Z bardzo dobrej strony pokazał się Kamil Gardzielik, który w walce bez większej historii pewnie wygrał z wracającym po dwuletniej przerwie Mikolajem Kuzmickim. Reprezentant Polski górował w każdym calu. Jego boks był dokładny, pewny i efektywny. Brakło jedynie nokautu.

Zimnoch vs Twardowski

Do sporej sensacji doszło wedle niektórych w walce Krzysztofa Zimnocha z Krzysztofem Twardowskim. Wracający na ringu po 26 miesiącznej przerwie, problemach zdrowotnych, głodówce i w niższej wadze Zimnoch chciał coś udowodnić. Udało mu się udowodnić jedynie tyle, że mając 36 lat na karku, po licznych problemach nie jest już w stanie nawiązać walki z młodymi wilkami. Walka została przerwana w drugiej rundzie po tym, jak Twardy zasypał Drąga gradem ciosów.

Ślusarczyk vs Sęk

Sebastian Ślusarczyk zakończył chyba na dobre karierę Dariusza Sęka, ciężko go nokautując. Mi osobiście walka niezbyt się podobała. Zawodnicy już po drugiej rundzie wyglądali na mocno zmęczonych. Presja walki i spięcie dawały się im we znaki. W końcu młody prospekt ustrzelił Sęka w narożniku. Darek praktycznie wypadł przez liny nieprzytomny. Powinien pomyśle o zakończeniu kariery pięściarskiej.

Łaszczyk vs Jegorow

Na walkę Kamila Łaszczyka czekało wiele osób. Człowiek, który swojego czasu pokonywał pewnie obecnego mistrza swojej kategorii wagowej, po licznych problemach z promotorem w końcu wraca na dobre tory. Walka z Aleksandrem Jegorowem pokazała, że Kamil miał na sobie nieco rdzy, lecz posiada olbrzymi talent i serce do walki. Pewna wygrana w dobrym stylu, mimo że początek walki tego nie sugerował, dają nam nadzieję na kolejnego mistrza świata.

Na walkę Werwejki z Wintersem pozwolę sobie spuścić kurtynę milczenia.

Szymański vs Welikowskij

W głównej walce wieczoru zamiast chorego Roberta Parzęczewskiego wystąpił Patryk Szymański. Wracający po bolesnej porażce z Robertem Talarkiem, wciąż młody Patryk, miał coś do udowodnienia. Okazał się jednak zdecydowanie słabszy niż Andriej Welikowskij. Został rozbity i zastopowany w 4 rundzie. Muszę przyznać szczerze, chociaż z bólem, że to koniec marzeń Szymańskiego o wielkim boksie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *